Teatr Arka im. Renaty Jasińskiej

STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ TEATRU ARKA

"Klasyka polskiego dramatu w świeżej odsłonie." Pierwsza recenzja premiery spektaklu "Dziady" w Dzienniku Teatralnym.

 

Klasyka polskiego dramatu w świeżej odsłonie

"Dziady" - reż. Agata Obłąkowska - Teatr Arka we Wrocławiu

 

Bez cienia wątpliwości stwierdzić można, że mickiewiczowskie dziady to jeden z najpopularniejszych dramatów polskich. Wystawiano je już na deskach teatrów dziesiątki razy, a ich treść nigdy nie wydaje się być przestarzała, może stąd wciąż widoczne i niesłabnące nimi zainteresowanie.

Tym razem - 31 października, a więc w przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych według tradycji chrześcijańskiej, czy też w dniu obchodzenia zwyczaju Halloween to we wrocławskim Teatrze Arka wystawiono "Dziady" według cyklu utworów Adama Mickiewicza. Jednak w reżyserii i adaptacji Agaty Obłąkowskiej oraz wykonaniu teatru integracyjnego dramat ten nabrał świeżości, łącząc to, co klasyczne z niezwykle aktualnym wyrazem.

 

Przyznam, że była to dla mnie najbardziej zaskakująca i jedna z najlepszych premier aktualnie trwającego wrocławskiego sezonu teatralnego.

 

Niewielka scena ukryta we wrocławskim Starym Mieście okazała się magiczną przestrzenią, którą wypełniły pieśni i słowa przenoszące widzów na zapomniany już, praktycznie nieistniejący w kulturze obrzęd Dziadów. W czasach przedchrześcijańskich wiązał się on z kontaktem żywych z umarłymi przodkami, a w pewnych miejscach praktykowany był jeszcze w czasach aktualnych Mickiewiczowi. Już sam autor ukazał ogromny potencjał artystyczny ludowego obrzędu, który stał się dla polskiego wieszcza głównym polem do podjęcia tematów narodowowyzwoleńczych, metafizycznych i psychologicznych. Te trzecie uwydatniła w swoim spektaklu Obłąkowska - skłoniła do refleksji na temat własnego ja, na temat tolerancji i równości, na temat wolności i wartości człowieka w świecie. Wszystkie te aspekty są ponadczasowe i zmagają się nimi pokolenia, dlatego noc Dziadów, która łączyła przeszłość z teraźniejszością okazuje się być może tak trafną przestrzenią do przemyśleń o świecie i o swoim w tym świecie miejscu.

 

Reżyserka Dziadów w Teatrze Arka połączyła wszystkie części mickiewiczowskiego dramatu w jedno i udało się jej to bardzo sprawnie, na tyle, że odebrać można było wrażenie ciągłości i logicznego połączenia wszystkich wydarzeń. Nie wszystko pozostało w zgodzie z treścią dramatu Mickiewicza, jednak raczej w kontekście dopowiedzenia pewnych wątków nierozwiniętych przez autora, a nie bezpośrednich zmian w fabule. I tak oto obserwować możemy przeistoczenie się księdza Piotra w Guślarza, które według Obłąkowskiej miało wymiar symboliczny, ukazujący chęć powrotu do natury, a także zamknięcia się kultury chrześcijańskiej na realne, aktualne problemy człowieka. Cały spektakl okraszony został obfitą warstwą muzyczną, zarówno w wymiarze bogatego podkładu, jak i licznych pieśni wplecionych w bieg przedstawienia, co uwydatniło tajemniczy klimat całości. Niezmiernie ważnym aspektem było również światło, kostiumy czy scenografia – wszystko to zostało przemyślane i wpłynęło na percepcję całości. Scena z Ptactwem i Upiorem najlepiej to pokazała. Była to kwintesencja wszystkich zabiegów scenicznych, które w połączeniu wzbudziły ogromne napięcie i skupienie wśród widowni.

 

Mówiąc o sukcesie tej premiery, nie sposób nie wspomnieć o niezwykłej obsadzie spektaklu. Teatr Arka jest teatrem integracyjnym, który oprócz zawodowych aktorów, angażuje także osoby niepełnosprawne. Muszę przyznać, że oczarowała postać Marianny, w którą wcieliła się Beata Lech Kubańska. Postać tak wielowymiarowa, delikatna, lecz silna, rozplatająca nić swojego jestestwa wszędzie wokół, rozpalająca zmysły Gustawa. Odniosłam wrażenie, że zarówno dzięki nowemu spojrzeniu reżyserki na tę postać, jak i kreacji aktorskiej zyskała ona zupełnie nowy obraz. W Gustawa wcielił się Maciej Mazurkiewicz, który także doskonale oddał emocje bohatera i swoją grą niewątpliwie skłonił widzów do przemyśleń na temat sztuki, narodu czy zatracenia kultury, a więc tematów, które zajmowały także samego Mickiewicza.

 

Trudno wskazać aspekt, który odpowiada za tak udaną premierę. Złożył się na to jednak niewątpliwie ogrom ciężkiej pracy wszystkich zaangażowanych w spektakl, a także przemyślana koncepcja reżyserki, która potrafiła pokazać, że obrzęd Dziadów wcale nie jest współczesnemu człowiekowi tak odległy, jak mogłoby się wydawać.

 

Warto wybrać się do Teatru Arka, aby przekonać się o tym na własne oczy i doświadczyć wspaniałej metafizycznej wyprawy w głąb siebie.

 

Agnieszka Jakubowska

Dziennik Teatralny Wrocław

7 listopada 2020

http://http://www.dziennikteatralny.pl/artykuly/klasyka-polskiego-dramatu-w-swiezej-odslonie.html?fbclid=IwAR1oLmiNSYtXpKaI6f7iYL5V0zV9inxPLBvuKcMtYLInk7VrIU4fJ2GaV9Q

 

 

Galeria