Prezes i Dyrektor Teatru Arka Renata Jasińska

STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ TEATRU ARKA

 

 

W pogoni za… karpiem

 

 

 

Jest rok 1983, wieczór przed Wigilią Bożego Narodzenia. Widzimy szyld sklepowy z napisem “Społem” i kolejkę klientów czekających na… No właśnie – na co? Nikt tego nie wie, bo nigdy nie wiadomo co i kiedy przywiozą. Jedni z kolejkowiczów, zdenerwowani, przerzucają się mniej lub bardziej uszczypliwymi uwagami. Inni zachowują stoicki spokój. Niektórzy, wykorzystując swój spryt, próbują wcisnąć się na początek kolejki. Nagle pojawia się postać, która wywołuje wśród zebranych ogromne poruszenie: to pani sklepowa, kobieta drobna i niepozorna, która nagle przeistacza się we władczynię, dysponując tym, czego nie mają całkowicie zależni od niej klienci.

     Dla młodego widza scena ta może być zabawna. Starszym przypomina szczęśliwie minione dość ponure czasy, do których raczej wolelibyśmy nie wracać. Na szczęście dziś to tylko wspomnienie. 

     Pewne rzeczy jednak nie zmieniły się. Nadal Wigilia jest dla nas szczególnym dniem, na który czekamy cały rok. W kolejkach raczej już nie stoimy, chociaż jest wyjątek: nie wiedzieć dlaczego, właśnie w wigilijny wieczór chcemy koniecznie spożywać karpia, którego gotowi jesteśmy szukać po całym mieście lub czekać na niego w długiej kolejce. 
A może mamy jeszcze inne cechy, do których, pomimo upływu lat i zmiany pokoleń, tak przywykliśmy, że tylko zabłąkany cudzoziemiec zwraca na nie uwagę i dziwi się, próbując je zrozumieć?

     Do odpowiedzi na takie pytanie próbują zachęcić nas Hubert Michalak i Dariusz Taraszkiewicz - twórcy spektaklu „Próby, czyli karp w galarecie”, wystawionego przez Integracyjny Teatr „Arka” im. Renaty Jasińskiej we Wrocławiu. 

     Osoby przyzwyczajone do tego, że „Arka” grywa spektakle o mrocznej i „ciężkiej” tematyce, które trudno zrozumieć bez wcześniejszego przygotowania, tym razem czeka spore zaskoczenie. „Próby, czyli karp w galarecie” tryskają ciepłem i humorem, jednocześnie zachęcając widza do refleksji. Śpiew (muzykę przygotował Jacek Zamecki), taniec (według choreografii Agaty Obłąkowskiej), sugestywna scenografia oraz świetne role aktorów, którzy wydają się bawić równie dobrze jak publiczność, sprawiają, że wychodzi się z teatru z uśmiechem na twarzy.

     Może warto więc zatrzymać się na chwilę w przedświątecznym zamieszaniu, pogoni za karpiem i prezentami i wstąpić do „Arki” na… „Karpia w galarecie”?

Katarzyna Potocka-Brygier

 

 

 

http://naszesudety.pl/w-pogoni-za%E2%80%B6-karpiem.html