Dyrektor Teatru Arka Renata Jasińska

Fundacja Artystów Niepełnosprawnych i Pełnosprawnych JESTEŚ MY

 

Witkacego portret wielokrotny

Witkacy – Przymus świadomego Istnienia Teatr Arka Wrocław Reżyseria: Agata Obłąkowska-Woubishet Obsada: Magdalena Kuśnierz, Alexandre Marquezy, Kamila Salach, Radosław Wojtas, Jan Kot, Anna Rzempołuch, Marek Trociński, Alicja Idasiak, Jan Nykiel, Krzysztof Brzazgoń Premiera: 21/12/2017

Każdy rodzaj sztuki, a więc także i teatr, może mieć właściwości terapeutyczne. Prawie sto lat temu pisał o tym Mikołaj Jewreinow: "Teatr leczy aktora, teatr leczy i publiczność. Już wielki Arystoteles pouczając w swej "Poetyce" o katharsis (...) wskazywał tym samym na leczący charakter dobrej tragedii, dobrze przedstawionej". Teatr Arka, jako teatr integracyjny, hołduje właśnie takiej zasadzie. Zespół aktorski składa się zarówno z profesjonalistów, jak i osób z niepełnosprawnością. Nie ma to wpływu na poziom artystyczny przedstawień produkowanych przez Arkę – co jest widoczne m.in. w ich ostatnim spektaklu – "Witkacy – przymus świadomego istnienia".

Przedstawienie ukazuje życie Stanisława Ignacego Witkiewicza, począwszy od dzieciństwa i lat młodzieńczych, aż po tragiczny koniec. Skupia się na relacjach Witkacego z innymi ludźmi – przede wszystkim z rodzicami oraz na tym, jak te relacje kształtowały jego osobowość. Witkiewicz - artysta, który nieustannie musiał zmagać się z nieprzychylnymi opiniami krytyków i z własnymi demonami, ukazany jest jako cierpiący geniusz, dla którego rzeczywistość jest wprost nie do zniesienia. Podejmuje się beznadziejnej walki z opresyjnym systemem, normami społecznymi, tradycją i tylko pozornie przegrywa. Samobójcza śmierć na wieść o wkroczeniu na terytorium Polski Armii Czerwonej jest tak naprawdę ostatnim wyrazem sprzeciwu wobec zasad, na jakich funkcjonował ówczesny świat. Wojna przerażała Witkacego. Wiedział do czego zdolne są osoby ślepo wyznające jakąś ideologię. Jako człowiek, który za dobro najwyższe uważał wolność jednostki, nie mógł postąpić inaczej. Samobójstwo było jedynym rozwiązaniem. Tylko w ten sposób mógł ocalić samego siebie.

Stałym motywem tego spektaklu jest dwoistość, pewna schizofreniczność. Postać Witkacego odtwarzana jest przez dwóch aktorów dla podkreślenia wewnętrznej walki, jaką artysta toczył z samym sobą. To niezmiernie istotne w kontekście choroby psychicznej Witkiewicza. Reżyserka spektaklu, Agata Obłąkowska-Woubishet, znalazła interesujący sposób na ukazanie tej wewnętrznej walki. Przez całe przedstawienie Witkacy plącze się w rozciąganych na całej scenie linach niczym w pajęczej sieci. Szkoda, że Teatr Arka nie dysponuje większą przestrzenią. Wtedy ten zabieg byłby jeszcze bardziej wyrazisty. Zarówno profesjonalni aktorzy, jak i amatorzy poradzili sobie dobrze ze swoimi rolami. Jedynie Krzysztof Brzazgoń momentami zanadto szarżuje. Scenografia, kostiumy i ruch sceniczny zasługują na uznanie. Doskonale wpisują się w konwencję i wzmacniają przekaz spektaklu. Jedynym elementem nie pasującym do całości był "komentarz z offu" streszczający życie Witkacego, obrazujący kontekst historyczno-polityczny oraz wyjaśniający chorobę, na którą cierpiał artysta. Zdecydowanie lepiej by to wypadło, gdyby zostało wyeksponowane jako opowieść którejś z postaci, tak jak ma to miejsce w ostatniej, niezmiernie sugestywnej scenie. Ostatnie chwile życia Witkiewicza są przedstawione w całkowitej ciemności przez jego towarzyszkę życia. To bardzo emocjonalna scena – chyba najlepsza w całym spektaklu. Niesamowicie działa na wyobraźnię widza. I czyni to najprostszymi możliwymi środkami. Tym samym udowadnia zasadność powszechnie znanej dewizy, że najprostsze rozwiązania są zazwyczaj najlepsze.

"Witkacy – przymus świadomego istnienia" to bardzo interesujący spektakl – nie tylko pod względem artystycznym. Zaangażowanie niepełnosprawnych aktorów sprawia, że opowieść o inności i wykluczeniu zyskuje wymiar uniwersalny.

autor tekstu: Weronika Seroka

 

http://www.teatrdlawas.pl/recenzje/7667-witkacego-portret-wielokrotny