Dyrektor Teatru Arka Renata Jasińska

Fundacja Artystów Niepełnosprawnych i Pełnosprawnych JESTEŚ MY

Sztuka zakręcona jak Bosch


 

  Patrząc na dzieła niderlandzkiego malarza Hieronima Boscha, trudno uwierzyć, że żył na przełomie XV/XVI wieku. Gdyby nie patyna czasu na jego obrazach, można by wysnuć wniosek, że są dziełem XX-wiecznych surrealistów. Pełno na nich dziwacznych stworów, nieprzyzwoitych scen, torturowanych w wymyślny sposób postaci, ale jednocześnie można się w nich dopatrzyć wielu religijnych wątków. Takie swoiste pomieszanie z poplątaniem, przyciągające jednak uwagę, intrygujące i skłaniające do własnych interpretacji.

     Bosch inspirował i inspiruje nadal. Najlepszym tego dowodem jest Wrocławski Teatr Integracyjny Arka, który przygotował spektakl „Świat według Hieronima Boscha”. To opowieść o Annie (zagrała ją Renata Jasińska), portierce w muzeum, która w ostatni dzień swej pracy, za sprawą postaci z obrazów i samego Boscha, którzy ją odwiedzają, przeżywa prawdziwą, duchową metamorfozę. Ze zgorzkniałej, samotnej, niezadowolonej z siebie i życia kobiety przemienia się w osobę pełną miłości i pozytywnego nastawienia do świata.

     W prawdziwym życiu to trudny proces, a co dopiero w umyśle mistrza Boscha, do którego autorki scenariusza (Renata Jasińska i Jarosława Makus) chciały wniknąć? A dziać się w nim musiało wiele, skoro tworzył tak przejmujące swą wymową obrazy. Mam wrażenie, że sztuka „Świat według Hieronima Boscha” jest odzwierciedleniem chaosu, jaki panował w umyśle malarza. Chaosu jednak pozornego, bo gdy się skupić i spróbować zrozumieć sens i wydźwięk wytworów jego wyobraźni, to znajdujemy w nich z początku małe, potem większe obszary coraz bardziej zrozumiałych wątków. Podobnie jest ze spektaklem. Wyszedłem z niego z mętlikiem, chaosem w głowie, z diabolicznym śmiechem Boscha (Aleksandra Marquezego) wwiercającym się w czaszkę i chwilę to trwało zanim wszystko zaczęło układać mi się w dość logiczną całość. 

     Sztuka zaprezentowana przez Teatr Arka jest trudna w odbiorze. Niepojęte są rytuały, którym poddaje się Anna, skupienia wymaga zrozumienie treści przedstawienia, wreszcie potrzeba dłuższej chwili, by sobie to wszystko poukładać i odnieść do siebie, bo o to autorkom chodziło – by spojrzeć w głąb siebie i dokonać przemiany, jeśli taka jest konieczna, na lepsze. Summa summarum przesłanie spektaklu jest pozytywne, wszystko dobrze się kończy, Anna pokochuje nawet samą siebie, ale aby dojść do tego jednego jedynego momentu musimy przedrzeć się przez najciemniejsze zakamarki ludzkiego umysłu i charakteru. Łatwo nie jest, bo sztuka momentami jest zakręcona, jak pomysły Boscha

Waldemar Brygier – NaszeSudety

 

 

http://www.naszesudety.pl/sztuka-zakrecona-jak-bosch.html