Dyrektor Teatru Arka Renata Jasińska

Kamienie na szaniec, Teatralia

Fundacja Artystów Niepełnosprawnych i Pełnosprawnych JESTEŚ MY

Kamienie na szaniec, Teatralia

W tyglu emocji


Zespół wrocławskiego Teatru Arka podjął się trudnego zadania - jak bowiem w ciągu godziny przedstawić na scenie obrazy budzące grozę, czas wojny i ludzkich dramatów? W spektaklu "Kamienie na szaniec - zakazane piosenki" połączono wątki powieści A. Kamińskiego z monologami głównego bohatera opasłej książki "Łaskawe" J. Littella, a całość dopełniały wojenne szlagiery. Udało się. Oto magia teatru!

Scenografię oparto na ascetycznym podziale: po prawej usadowili się mężczyźni, po lewej zasiadły kobiety. Mężczyźni wpatrywali się w panny, występowali z szeregu, by zaprosić którąś do tańca lub zaśpiewać samemu. Kobiety czekały na wybranków, podchodziły do mikrofonu albo rozmawiały ze sobą. Wśród mężczyzn byli zarówno bohaterowie wojny, jak i oprawcy. Kobiety opowiadały o zwyczajnych, codziennych sytuacjach, ale także o wyrachowanych, podłych esesmanach.

Na tle tej scenerii piękna i jakby nie z tego świata jest czysta, budząca optymizm relacja Alka Dawidowskiego i jego ukochanej Basi. Ich rozmowy pełne są afirmacji życia, chęci działania i spełniania wspólnych marzeń. Planują kolejne działania partyzanckie, a przy tym są pełni młodzieńczego zapału i wrażliwości. Sytuacja zmienia się, gdy Alek zabija wrogiego żołnierza. Nie może darować sobie tego czynu i choć wie, że był uzasadniony, załamuje się.

Tak jak poszczególne sceny - przeplatają się również piosenki. Ponuro brzmi wyliczanka: "Siekiera, motyka, bimber, szklanka / W nocy nalot, w dzień łapanka" - mimo że jej melodia jest skoczna i prowokuje do przytupu. Słowa "Dnia pierwszego września" mają wydźwięk heroiczny, z kolei piękne "Czerwone jabłuszko" jest groteskowym tłem do zabicia młodej dziewczyny, a jego refren "Gęsi za wodą / Kaczki za wodą / Złapią cię, dziewczyno / Bo jesteś młodą" stanowi złowrogą przepowiednię.

Wojna to obraz zewnętrzny, mieszanka zdarzeń, decyzji i przypadków, które w cywilizacyjnym tyglu kreują wrzącą masę tragedii. W środku znajdują się zwyczajni ludzie, którzy bez względu na okoliczności nawet w najbardziej okrutnym momencie dziejów chcą stworzyć namiastkę normalnej egzystencji, przeżywają swoje smutki, radości i tęsknoty. Dlatego również w "Kamieniach..." pragnienie miłości przeplata się z przejmującą refleksją nad złożonością istnienia.

Wielką siłą Teatru Arka są emocje. Te, które płyną ze sceny, potrafią przeszyć do głębi. Te, które rodzą się po drugiej stronie, widownia pragnie przekazać występującym. W ciszy, zdumieniu, w umyśle - rodzi się wzruszenie.

Marta Wąsik
Teatralia Wrocław
30 czerwca 2010
źródło: Teatralia Wrocław