Dyrektor Teatru Arka Renata Jasińska

Świątynia, Teatralia Wrocław

Fundacja Artystów Niepełnosprawnych i Pełnosprawnych JESTEŚ MY

Świątynia, Teatralia Wrocław

Niespokojne duchy

W salce przypominającej stary magazyn, na tyłach jednej ze scen Teatru Polskiego, funkcjonuje mały teatr, który zagrał właśnie wielką sztukę.


Tematyka Zagłady, trudna i ponura, zawsze porusza serca i umysły. Powiedziano już tak wiele, powiedziane będzie jeszcze więcej, bo o niej zapomnieć nie można i nie wolno. Wrocławski Teatr Arka, skupiający zawodowych aktorów i adeptów, również niepełnosprawnych, pod przewodnictwem pań Jarosławy Makus i Renaty Jasińskiej, podjął temat i opowiedział go na nowo w pięknej formie. Scenariusz "Świątyni" jest zręcznym kolażem fragmentów utworów Różewicza, Grossa, Arendt, Bikont i kilku innych autorów. Mimo takiej rozmaitości, wszystko jest posklejane z sensem, i donośnym, smutnym głosem opowiada o niespokojnym duchu żydowskim, który wyrzucony ze unicestwionej ludzkiej powłoki, deptany przez niszczących dziedzictwo nazistów, nie potrafi znaleźć sobie miejsca.

Aktorzy są ubrani w pasiaki obozowe, oprócz Klaudii Lewandowskiej, demonicznej doktor Mengele, która reprezentuje tu ducha nazizmu. Scenografia jest bardzo ascetyczna, scena wystylizowana na bydlęcy wagon (wrażenie potęguje ciężka muzyka, imitująca dźwięk pociągu), rekwizyty nieliczne, symboliczne. Mamy więc płachty, zapisane hebrajskimi literami, darte na pasy przez nazistkę, stające się tekstem kultury, który animuje na chwilę, jak emet golema, ciało Żyda. Ponure plastikowe worki na ciała, wreszcie kilkadziesiąt kostek mydła, kilkadziesiąt dybuków, niespokojnych dusz. Mocne.

Jestem pod wrażeniem zespołu aktorskiego, który znakomicie gra, opanowuje trudną choreografię i na dodatek świetnie wykonuje pieśni żydowskie. Widać pasję w tym, co robią, i mnóstwo pracy choreografa. Całość dopełnia muzyka Jacka Zameckiego, tworząc ciężki i posępny klimat, którego kulminacja następuje, gdy z głośników lecą numery (kolejnych uśmierconych) w kilku językach. Przypomina to multimedialne ekspozycje w Muzeum Holocaustu w Berlinie, tak samo mocno oddziałuje na emocje widza.

"Świątynia" to przykład teatru zaangażowanego, reżyserka Renata Jasińska chce widownią wstrząsnąć - nie tylko sugestywnymi scenami, rekwizytami czy muzyką, ale też przekazem z "Sąsiadów" Grossa. Stawia wprost pytania: ile lat jeszcze Żyd musi żyć w Polsce, by był "swój"? Jak to się stało, że Polak-katolik wrzucał dzieci do płonącej stodoły? Zadaje je widowni, choć ta jest niewinna przecież. Jednak tematyka Holocaustu dotyka uniwersalnej etyki.

Patrząc na kłaniających się aktorów i twórców "Świątyni", oklaskiwałem ich z przekonaniem, bo miałem przed sobą ludzi, którzy z pasją dali z siebie wszystko i stworzyli sztukę pełną żywych emocji. Trudno zapomnieć. Ale przecież o to w tym chodzi...

Adam Jędrychowski
Teatralia Wrocław
4 lutego 2011